FREDZIK – Mój Początek Wszystkiego
(2000 – 08.09.2016)
Ratunek o Rudym Sercu Są psy, które towarzyszą nam w życiu, i są takie, które to życie zmieniają. Fredzik był tym drugim. Był moim pierwszym psem, ale słowo "pies" to za mało. Był moją kotwicą. Trafił do mnie z adopcji (setery-adopcje.com) w listopadzie 2008 roku i – choć to ja miałam uratować jego – to on uratował mnie. Pomógł mi przetrwać depresję, dając powód, by wstawać z łóżka każdego dnia. Kiedy świat tracił barwy, jego ruda sierść była jedynym jasnym punktem.
Profesor i "Uparty Dziad" Nie był psem łatwym – był Seterem przez duże "S". Z czułością nazywałam go "strasznie upartym dziadem", bo zawsze miał swoje zdanie i rzadko szedł na kompromisy. Ale to właśnie ta upartość była dla mnie największą szkołą. Wszystko, co dziś wiem o psach, o czytaniu ich mowy ciała, o cierpliwości i pokorze – nauczył mnie on. Był moim pierwszym, najbardziej wymagającym wykładowcą kynologii. Bez lekcji, które mi dał, nie byłoby Biesów i Czadów.
Wujek Fredzik Mimo swojego wieku i charakterku, miał w sobie nieskończone pokłady cierpliwości dla maluchów. Wychował w naszym domu mnóstwo szczeniaków, będąc dla nich najlepszym mentorem, wujkiem i stróżem. Dziś bardzo za nim tęsknię, ale wiem, że w każdym moim sukcesie i w każdym psie, którego prowadzę, jest cząstka jego duszy.
(2000 – 08.09.2016)
Ratunek o Rudym Sercu Są psy, które towarzyszą nam w życiu, i są takie, które to życie zmieniają. Fredzik był tym drugim. Był moim pierwszym psem, ale słowo "pies" to za mało. Był moją kotwicą. Trafił do mnie z adopcji (setery-adopcje.com) w listopadzie 2008 roku i – choć to ja miałam uratować jego – to on uratował mnie. Pomógł mi przetrwać depresję, dając powód, by wstawać z łóżka każdego dnia. Kiedy świat tracił barwy, jego ruda sierść była jedynym jasnym punktem.
Profesor i "Uparty Dziad" Nie był psem łatwym – był Seterem przez duże "S". Z czułością nazywałam go "strasznie upartym dziadem", bo zawsze miał swoje zdanie i rzadko szedł na kompromisy. Ale to właśnie ta upartość była dla mnie największą szkołą. Wszystko, co dziś wiem o psach, o czytaniu ich mowy ciała, o cierpliwości i pokorze – nauczył mnie on. Był moim pierwszym, najbardziej wymagającym wykładowcą kynologii. Bez lekcji, które mi dał, nie byłoby Biesów i Czadów.
Wujek Fredzik Mimo swojego wieku i charakterku, miał w sobie nieskończone pokłady cierpliwości dla maluchów. Wychował w naszym domu mnóstwo szczeniaków, będąc dla nich najlepszym mentorem, wujkiem i stróżem. Dziś bardzo za nim tęsknię, ale wiem, że w każdym moim sukcesie i w każdym psie, którego prowadzę, jest cząstka jego duszy.

















































